BIK
Biuro Informacji Kredytowej to największa zgroza osób ubiegających się o zakup w systemie ratalnym lub starających się o kredyt bankowy. Na czarną listę słynnego już BIK-u można trafić bez większego powodu. Banki wpisują tam swoich klientów za kilka groszy. Co ciekawe - często o takich zaległościach klient nie jest nawet informowany, ale bank nie ma żadnych oporów przed tym by wpisać do BIK-u swojego klienta. Trudniej jest za to wymusić na banku, by ten wykreślił nas z czarnej listy dłużników.Szkoda tylko, że na czarną listę BIK-u nie może trafić sam bank. Bo często to nie klient jest winien zaległości, ale zły działający system bankowy, niekompetentni pracownicy poszczególnych placówek. Nierzadko też dzieje się tak, iż błędy bankowców zamykają nam szanse na otrzymanie kredytu hipotecznego i na zakup własnego mieszkania. Niekiedy przez BIK nie kupimy nowego samochodu. Niestety banki są bezkarne i klienci niewiele mogą zrobić względem owych banków. Póki co banki to nadal te instytucje, o których dobrego zdania mieć nie można.
Konta młodzieżowe to jeden z najnowszych produktów na rynku bankowości. Sama idea jest niezwykle interesująca. Konto bankowe bowiem może posiadać nawet osoba nieletnia, może też swobodnie z owego konta korzystać. Dzięki temu dorastające dziecko może uczyć się gospodarowania budżetem, może uczyć się też oszczędności. Nie mniej jest w tym jedna wieka wada: konta młodzieżowe są diabelsko drogie.Niemal każdy bank ma duże obwarowania jeśli mówić o kontach młodzieżowych. Każda wplata bądź wypłata to dość spore prowizje. Mało tego, nawet korzystanie z bankomatu pociąga za sobą dosyć wysokie koszta. Drogie są przelewy. Jeśli chcemy zlikwidować takie konto, to okazuje się, że bank zabiera nam 10% oszczędności na koncie. To wysokie stawki. Niestety jak zwykle zapisy w regulaminie mówiące o takich należnościach względem banku są wypisane małym drukiem. Póki co zdecydowanie lepiej polegać na tradycyjnym kieszonkowym, to wciąż najlepsza forma "finansów" dziecięcych.